Trybunał to realny bezpiecznik naszych praw i wolności przed potencjalnymi nadużyciami władzy politycznej. A władza mówi: to lepiej, żeby go nie było.
TK – co pokazuje wyrok w sprawie aborcji – może dotykać swoimi orzeczeniami nas wszystkich: naszych najbardziej osobistych spraw dotyczących życia prywatnego, własności.
Pytanie jest o to, czy my chcemy, by w Polsce był organ sądowy, który kontroluje działania polityków – w tym prezydenta, czy też godzimy się na to, że politycy robią, co chcą i żaden organ takiej kontroli nie sprawuje.
Pytam o siłę państwa – czy jest w stanie doprowadzić do tego, by konstytucja była przestrzegana. Ja nie mam takiego podejścia do życia, że nic się nie da zrobić. Jeżeli zostałem wybrany – jak koleżanki i koledzy – przez Sejm czyli Naród polski, to moim obowiązkiem jest, by objać urząd sędziego TK i oddawać to, co mam w głowie i sercu, moim rodakom. Tu nie chodzi o moje stanowisko i wygodę, ale o zobowiązanie wobec państwa, wobec Polek i Polaków.
Trzykrotnie zwracaliśmy się do pana prezydenta, by przyjął ślubowanie i wyznaczył jego termin, co do tej pory pozostało bez reakcji. Potem ślubowanie zostało złożone godnie, w formie aktu notarialnego wobec prezydenta.
Jako szóstka wybranych sędziów TK, solidarnie zrobimy wszystko, by Półki i Polacy mieli ochronę swoich praw, także przez TK.
Cała rozmowa w programie „Fakty po faktach”: