Dla ludzi najważniejsze jest, by wyrok zapadł w rozsądnym terminie, był sprawiedliwy i stabilny – by już nie można go było podważyć. Jeśli prezydent nie podpisze ustawy o KRS , która tę stabilność gwarantuje, to trzeba pomyśleć nad planem B, bo jako największe stowarzyszenie sędziowskie nie możemy uchylać się od odpowiedzialności za stabilność orzeczeń. – sędzia Bartłomiej Przymusiński w Radio ZET
Plan B jest taki, że na obecną wadliwą ustawę nakładamy szablon praworządności polegający na tym, że politycy uszanują wybory, których dokonają sędziowie i w skład KRS powołają osoby, które takie „prawybory” wygrają.
KRS stoi na straży niezależności sądów. W jej skład powinni więc wchodzić sędziowie, którzy cieszą się zaufaniem środowiska sędziowskiego. Sytuacja, w której politycy wskazują sędziów do KRS jest niezgodna z konstytucją.
Proponowane „prawybory” to taki by-pass. Oczywiście, lepiej byłoby przeprowadzić operację, która naprawia chore serce wymiaru sprawiedliwości, jakim jest KRS. Ale jeśli nie można tego zrobić, gdy prezydent odmówi podpisania ustawy, to trzeba sięgnąć po rozwiązanie tymczasowe, ale jednocześnie gwarantujące, że KRS będzie zgodna z konstytucją i unijnymi standardami.
Chodzi o zatrzymanie procesu upolitycznienia sądownictwa. Sędziowie powinni mieć spokój w swojej pracy, by zająć się orzekaniem, a nie myśleć o tym, by jakiś polityk udzielił im poparcia w wyborach do KRS. Chcemy przeprowadzić wybory wśród sędziów, by powiedzieć: „ustawa jest wadliwa, ale żaden sędzia nie będzie prosił klubu politycznego i udzielenie mu poparcia”. Sędzia po prostu położy na stole wyniki głosowania i powie: „proszę, ja mam największe poparcie środowiska sędziowskiego, sędziowie mi ufają, zasługuję na to, by być członkiem KRS.”
To jest też test dojrzałości dla polityków, czy potrafią uszanować standardy konstytucyjne, by to nie politycy wskazywali sędziów do KRS.
Nie tylko litera ustawy, ale również praktyka jej stosowania wpływa na ocenę, czy dany stan rzeczy jest zgodny z konstytucją.
Ludzie oczekują od rządu i prezydenta, żeby potrafili się porozumieć w sprawach ważnych dla obywateli. Sprawy zagraniczne, obrona narodowa i wymiar sprawiedliwości powinny być wyłączone z walki politycznej.
.