Sądownictwo, w szczególności konstytucyjne, to bezpiecznik nałożony na władze. W praworządności chodzi o jedną tylko rzecz – żeby władza nie była arbitralna i jej „widzimisię” było ograniczone. Takim najważniejszym ogranicznikiem jest zawsze Trybunał Konstytucyjny. – wyjaśniał w Radio TOK FM prof. Marcin Matczak
Jeśli władza chce majstrować przy TK, włożyć tam tylko swoich ludzi – jak p. Święczkowski, p. Piotrowicz czy p. Pawłowicz – to znaczy, że dzieje się coś bardzo złego: władza chce być arbitralna. I po prostu nie możemy na to pozwolić.
Słowa o tym, że „prezydent chce uporządkować sytuację w TK” to mowa jak z Orwella. Prezydent nie gra żadnej roli przy wyborze sędziów TK, nie ma tu żadnych kompetencji. Przepis Konstytucji w ogóle go nie wspomina. To prerogatywa władzy ustawodawczej. To Sejm powołuje sędziów TK, bo daje im kawałek swojej władzy, bo TK może uchylać ustawy.
Tylko w ustawie czyli akcie prawnym niższej rangi jest mowa, że wobec prezydenta składa się ślubowanie.
To dokładnie taki przepis jak ten, który zobowiązuje do przyjęcia przysięgi prezydenta przez władzę ustawodawczą czyli Zgromadzenie Narodowe. To taki sam przepis jak ten, który zobowiązuje Marszałka seniora, żeby przyjąć zaprzysiężenie od posłów.
Idąc tym tropem, że prezydent wybiera sobie ludzi, od których przyjmuje ślubowanie, bo „ci mi się podobają, a tamci mi się nie podobają”, wyobraźmy sobie, że Marszałek senior Sejmu następnej kadencji przyjmuje ślubowanie tylko od 40 albo 80 posłów i tylko z jednej partii, „bo wy mi się nie podobacie i nie obchodzi mnie to, że ktoś was wybrał. Ja będę mam taką prerogatywę i daję sobie prawo oceny, czy oni się nadają czy nie.”
Prezydent robi dokładnie to samo.
Wielkie słowa o tym, że prezydent jest „najwyższym przedstawicielem Narodu” mają zasłonić fakt, że on lekceważy to, co naród pozwala mu robić i robi to, czego naród mu nie pozwala.
Prezydent może wybrać, jaki krawat założy na ślubowanie, a nie to, od kogo je przyjmie.
To, co robi prezydent, zasługuje na Trybunał Stanu. Popełnia przestępstwo konstytucyjne w swoim własnym interesie i interesie np. Bogdana Święczkowskiego. Dla niego to śmiertelne niebezpieczeństwo, bo może stracić immunitet i będzie w takiej samej sytuacji jak ci, którzy musieli uciekać na Węgry. Ci ludzie zrobią wszystko, by obronić się przed tą szóstką sędziów.
To jest władza, która uważa, że może wszystko. Ale oficerowie BOR dostali właśnie zarzuty zeznania nieprawdy w związku z wypadkiem w Oświęcimiu. Dopóki sądy są w miarę niezależne, tego robić nie wolno. Najlepszym sposobem na ograniczenie władzy jest prawo.
Wyobrażam sobie, że ślubowanie będzie złożone w obecności Marszałka Sejmu i przesłane prezydentowi, bo nie może być tak, że jeden człowiek blokuje państwo.