Stanowisko Zarządu IUSTITII na temat sytuacji w sądownictwie, które będzie przedstawione na najbliższej konferencji UIM w Trondheim.

             1. Uwagi ogólne.

            Po wyborach parlamentarnych i prezydenckich w 2005 r. władzę w Polsce objęła koalicja,  która  - jak sama twierdzi - za cel postawiła sobie naprawę i odnowę moralną państwa. Program ten jest realizowany nie tylko przez rozliczenie z przeszłością (w tym się mieści lustracja, dekomunizacja, rozwiązanie wojskowych służb specjalnych istniejących od czasów realnego socjalizmu), wzmożoną walkę z korupcją, zmianę priorytetów w polityce zagranicznej, ale przede wszystkim przez wzmocnienie władzy wykonawczej, upaństwowienie wielu dziedzin życia, ograniczenie kompetencji samorządów zawodowych (np. adwokackiego). W ciągu ostatnich dwóch lat doszło do uchwalenia ustaw, które mogą budzić niepokój, ponieważ w istotny sposób osłabiają władzę sądowniczą.

            Jak w większości demokratycznych państw również w Polsce konstytucyjną zasadą jest trójpodział władzy. Art. 10 polskiej konstytucji stanowi, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Dla prawidłowego funkcjonowania państwa prawa oraz ochrony praw i wolności obywateli konieczne jest, aby władza sądownicza mogła w sposób suwerenny, nie podlegając naciskom władzy wykonawczej, sprawować wymiar sprawiedliwości.

            2. Wzmocnienie pozycji Ministra Sprawiedliwości.

            Uchwalona 29 czerwca 2007 r. ustawa o zmianie Prawa o ustroju sądów powszechnych czyni iluzoryczną konstytucyjną deklarację o równowadze władzy wykonawczej i sądowniczej. Znacznie bowiem zwiększa uprawnienia Ministra Sprawiedliwości i stwarza sytuację, w której niezawisłość orzekania może być zagrożona. Ustawa ogranicza kompetencje samorządu sędziowskiego i prezesów sądów na rzecz uprawnień Ministra Sprawiedliwości. Na przykład, prezesów sądów powszechnych powołuje Minister Sprawiedliwości po wysłuchaniu opinii zgromadzenia ogólnego sędziów danego sądu. Nowy art. 22 § 6 ustawy stanowi, że w sytuacji gdy prezes i wiceprezesi sądu nie zostali powołani, funkcje prezesa wykonuje przez okres sześciu miesięcy sędzia tego lub przełożonego sądu, wyznaczony przez Ministra Sprawiedliwości. Przepis ten pozwala zatem powierzyć obowiązki prezesa sądu osobie wybranej przez Ministra Sprawiedliwości, bez jakiegokolwiek udziału samorządu sędziowskiego. W dotychczas obowiązującym stanie prawnym podział czynności w sądzie i zasady przydziału spraw poszczególnym sędziom  ustalało i określało kolegium sądu (pochodzące z wyboru wszystkich sędziów ciało kolegialne, wspomagające prezesa). Według nowego stanu prawnego to prezes sądu ustala jednoosobowo podział czynności w podległym mu sądzie, a także określa zasady zastępstw sędziów i referendarzy sądowych oraz zasady przydziału spraw  poszczególnym sędziom i referendarzom sądowym. Oznacza to, że po zmianach stanu prawnego to nie kolegium, tylko prezes sądu lub upoważniony przez Ministra Sprawiedliwości sędzia pełniący obowiązki prezesa sądu będzie decydował o przydziale konkretnych spraw sędziom. W związku z tym wyrażane są obawy i przypuszczenia, że zwłaszcza ten ostatni (sędzia wyznaczony przez Ministra Sprawiedliwości do pełnienie obowiązków prezesa), chcąc w przyszłości otrzymać powołanie na stanowisko prezesa sądu, będzie przydzielał niektóre (szczególnie "wrażliwe") sprawy sędziom, których uzna za bardziej dyspozycyjnych.

            3. Ograniczenia gwarancji niezawisłości.

            Gwarancjami sędziowskiej niezawisłości były dotychczas niedopuszczalność przeniesienia sędziego na inne stanowisko służbowe bez jego  zgody oraz immunitet karny (przede wszystkim procesowy -  polegający na tym, że bez zgody sądu dyscyplinarnego sędzia nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej). Zmiany wprowadzone ustawą z 29 czerwca 2007 r.   pozwalają Ministrowi Sprawiedliwości delegować sędziego do innego sądu na okres do sześciu miesięcy bez jego zgody, przy czym odwołanie sędziego z delegacji może nastąpić natychmiast. Nowa regulacja dotycząca delegowania sędziów może spowodować, że określone sprawy mogą trafiać do wybranych (przez władzę wykonawczą) sędziów, a gdyby sędziowie "zawiedli oczekiwania" władzy wykonawczej, mogą być odsunięci od prowadzenia sprawy w wyniku nagłego oddelegowania do innego sądu (nawet na drugi koniec Polski) lub przekazania sprawy przez prezesa sądu do referatu innego sędziego. Delegacja (oddelegowanie) sędziego na okres sześciu miesięcy - bez zgody sędziego - do sądu położonego w innej, odległej miejscowości, może być narzędziem presji i wywierania nacisku na sędziów przestrzegających zasady orzekania wyłącznie w oparciu o Konstytucję, ustawy i zgodnie z własnym sumieniem.

            Najbardziej radykalne zmiany dotyczą immunitetu sędziowskiego. Do Prawa o ustroju sądów powszechnych dodane zostały przepisy (art. 80a - 80d), które zobowiązały sąd dyscyplinarny, w odniesieniu do niektórych przestępstw, których zarzut popełnienia może być postawiony sędziom, do rozpoznania wniosku prokuratora o zatrzymanie lub aresztowanie sędziego w ciągu 24 godzin od chwili wpłynięcia wniosku. Przy czym w posiedzeniu sądu dyscyplinarnego ma uczestniczyć wyłącznie prokurator składający wniosek oraz rzecznik dyscyplinarny. Obecność obwinionego sędziego i jego obrońcy  nie jest przewidziana. Wniesienie zażalenia na uchwałę zawierającą rozstrzygnięcie w przedmiocie zezwolenia na zatrzymanie sędziego nie wstrzymuje wykonania uchwały. Sędzia, którego dotyczy postępowanie o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i aresztowanie, ma prawo wglądu do dokumentów śledztwa, chyba że prokurator, kierując wniosek do sądu dyscyplinarnego zastrzegł, że dokumenty te lub ich część nie mogą być sędziemu udostępnione. Tak więc można sobie wyobrazić postępowanie dyscyplinarne, w którym obwiniony sędzia  - nie znając kierowanych przeciwko niemu zarzutów, nie znając akt sprawy, bez możliwości odniesienia się do zebranego w nich materiału -  zostanie pozbawiony immunitetu, zatrzymany i aresztowany na podstawie nieprawomocnego orzeczenia sądu dyscyplinarnego. Jest to szczególnie niebezpieczne w sytuacji, gdy w istotnej części spraw, w których prokurator występuje o uchylenie sędziemu immunitetu i wyrażenie zgody na jego aresztowanie, stawiane sędziom zarzuty (np. o popełnienie przestępstw korupcyjnych) opierają się wyłącznie na pomówieniach oskarżonych i skazanych przestępców. W kilku sprawach rozpoznanych w ostatnim czasie przez Sąd Najwyższy (jako sąd dyscyplinarny drugiej instancji) wyszło na jaw, że wniosek prokuratora o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej opiera się na kłamliwych pomówieniach osób skazanych (nawet za oszustwa i fałszywe zeznania), a mimo to prokurator obstawał za zezwoleniem na ściganie sędziego.

            Opisane zmiany w Prawo o ustroju sądów powszechnych zaopiniowane zostały negatywnie przez Biuro Legislacyjne Senatu. Ponadto do Prezydenta RP zwrócili się z apelem o niepodpisywanie ustawy Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Mimo to ustawa została uchwalona przez parlament i podpisana przez prezydenta.

            4. Postępowania dyscyplinarne.

            Dotychczas rzecznikiem dyscyplinarnym w postępowaniach dyscyplinarnych prowadzonych przeciwko sędziom jest sędzia powoływany przez Krajową Radę Sądownictwa. Sędziowie pełniący funkcje rzeczników dyscyplinarnych sądów apelacyjnych i sądów okręgowych nie są tak bardzo zależni od Ministra Sprawiedliwości, jak prokuratorzy. (Minister Sprawiedliwości w Polsce jest jednocześnie Prokuratorem Generalnym, co oznacza, że podlega mu cała prokuratura.)  W tej chwili w polskim parlamencie trwają intensywne prace legislacyjne nad rządowym projektem ustawy (przygotowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości), która przewiduje, że rzecznikiem dyscyplinarnym dla sędziów ma być prokurator.  Projekt ten bardzo niepokoi sędziów. Prokuratorzy nie są w Polsce niezależni - są podporządkowani Ministrowi Sprawiedliwości - prokuratorowi Generalnemu i w zasadzie zobowiązani do wykonywania jego poleceń.  Minister będzie mógł nakazać podległym sobie prokuratorom-rzecznikom dyscyplinarnym wszczęcie postępowań w stosunku do każdego sędziego, który się w jakikolwiek sposób narazi władzy wykonawczej.

            5.  Wizerunek sądów i sędziów w mediach.

             Niezależnie od opisanych zmian w ustawodawstwie dotyczącym ustroju sądów (już uchwalonych albo dopiero projektowanych) trwa demontaż autorytetu władzy sądowniczej w świadomości publicznej. Przedstawiciele władzy wykonawczej i ustawodawczej oraz Prezydent RP wypowiadają się w mediach o sądach i sędziach w sposób podważający autorytet władzy sądowniczej. Sędziowie są przedstawiani jako korporacja chroniąca przede wszystkim własne interesy, która poprzez posiadanie immunitetu procesowego jest bezkarna, a przez złe stosowanie prawa szkodzi interesom kraju.

            Duża część mediów nie chce dotrzeć do społeczeństwa z rzetelną informacją o wydawanych wyrokach lub zasadach sprawowania wymiaru sprawiedliwości, a jedynie poszukuje szybkiej i taniej sensacji. Celują w tym tabloidy, które poprzez napastliwe artykuły, często lżące sędziów i sądy, próbują wywierać wpływ na rozstrzygnięcia w konkretnych sprawach. Sędzia jest chwalony wtedy, gdy wyda surowy wyrok, zgodny z oczekiwaniami takiego medium. Natomiast wyroki sądów egzekwujące poszanowanie zasad prawa prasowego lub chroniące dobra osobiste, są wyśmiewane i nie są respektowane. Rada Etyki Mediów, która jest ciałem składającym się z dziennikarzy, mającym na celu monitorowanie przestrzegania zasad etyki tego zawodu, pomimo podejmowania przewidzianych przez prawo  działań, jest  ignorowana przez tabloidy i nie ma możliwości skutecznego sprzeciwienia się łamaniu zasad etyki dziennikarskiej.

            Obserwujemy również pozytywne reakcje mediów komercyjnych, zwłaszcza prasy opiniotwórczej, która dostrzega niebezpieczeństwo w próbach podporządkowania sądownictwa politykom. Media te dużo uwagi poświęcają fatalnej legislacji, zwłaszcza aktom prawnym, które stanowią zagrożenie dla niezawisłości sędziów, udzielają głosu osobom, które odważnie przedstawiają realne zagrożenia dla sądownictwa. Chociaż niektórzy dziennikarze, chcąc zachować swoją wiarygodność i rzetelność, rezygnują z pracy w mediach nazbyt dyspozycyjnych wobec polityków, nadal zbyt wielu zamiast dążyć do prawdy staje się tubą propagandy władzy wykonawczej.

Media publiczne, których rolą jest - oprócz rzetelnej informacji - także edukacja społeczeństwa, przyjmują oportunistyczną postawę i w wybiórczy sposób przekazują informacje pomiędzy  władzą wykonawczą a społeczeństwem. Przy relacjonowaniu faktów uchwalenia aktów prawnych, które mogą ubezwłasnowolnić władzę sądowniczą, dominująca jest postawa mediów publicznych polegająca na jednostronnym przekazie, przedstawiającym władzę wykonawczą jako dobrego szeryfa, który wreszcie zrobi porządek ze zdemoralizowaną i bezkarną władzą sądowniczą. Kontrowersyjne wyroki sądów, a nawet istotne wyroki Trybunału Konstytucyjnego, chroniące praworządność, są w mediach publicznych napastliwie i krytycznie komentowane przez rządzących  polityków, z pominięciem rzeczowego dochodzenia do prawdy, pomijaniem głosów wybitnych przedstawicieli sądownictwa czy doktryny prawniczej mających odmienne poglądy.

            6. Podważanie społecznego autorytetu sądów i sędziów.

            Po tragedii w hali Międzynarodowych Targów Katowickich (w styczniu 2006 r. zawalił się pod naciskiem śniegu dach hali targowej, zginęło 65 osób, a 140 osób było rannych), Minister Sprawiedliwości zasugerował w mediach, że współwinnym zawalenia się dachu jest sędzia, który kilka miesięcy wcześniej  rozpoznawał sprawę gospodarczą dotyczącą tej hali i nakazał ubezpieczycielowi zapłacenie kosztów naprawy dachu - mimo że uszkodzenie powstało na skutek nieuprzątnięcia śniegu przez właściciela budynku. Minister Sprawiedliwości uznał, że tym wyrokiem sędzia zwolnił właścicieli hali z obowiązku odśnieżania dachu, co doprowadziło do katastrofy budowlanej, a Minister Budownictwa dodał, że w grę może wchodzić wzięcie łapówki przez sędziego. Pomówienia te nigdy nie zostały udowodnione ani odwołane. Przeciwko sędziemu - z inicjatywy Ministra Sprawiedliwości - wszczęte zostało postępowanie dyscyplinarne, a prokurator złożył wniosek o pozbawienie go immunitetu i zezwolenie na ścigania karne o przestępstwo zaniedbania swoich obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Sąd dyscyplinarny pierwszej instancji odmówił uchylenia immunitetu, dwukrotnie odmówiono wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciw sędziemu, ale Minister Sprawiedliwości nie odwołał swoich zarzutów.

            Prezydent RP  Lech Kaczyński na uroczystości wręczania nominacji sędziowskich w maju 2007 r., krytykując wyrok sądu za zbyt niski wymiar kary za gwałt powiedział: „Nie może być tak, że przekonania pewnej niedużej mniejszości - bo sędziowie są drobną grupą społeczną w stosunku do całości - dominują nad ogólnymi przekonaniami moralnymi, a tak w naszym kraju też jest". Udzielając z kolei wywiadu „Gazecie Wyborczej" Prezydent stwierdził: „Sądy mają olbrzymią władzę nad ludźmi. A jest to władza korporacyjna, bo w istocie o tym, kto ma być sędzią decydują sędziowie. Taka władza powinna się łączyć z olbrzymią odpowiedzialnością. Tymczasem sędzia ma olbrzymią władzę, ale nie jest odpowiedzialny - w przeciwieństwie do władzy wykonawczej czy po części ustawodawczej".  

            Premier Jarosław Kaczyński 26 lipca 2007 r. spotkał się z mieszkańcami Mazur, którzy zajęli (za zgodą państwa) nieruchomości pozostawione przez autochtonów emigrujących w latach 70. i 80. ubiegłego wieku do Niemiec. Komentując na tym spotkaniu wyrok Sądu Najwyższego, który orzekł, że jedno z gospodarstw rolnych musi wrócić do właścicielki, która w 1977 r. wyemigrowała do Niemiec, premier zaapelował do wszystkich sędziów, w tym Sądu Najwyższego, by działali zgodnie z polską racją stanu i polskim interesem narodowym (w domyśle  -  nie orzekali o zwrocie nieruchomości prawowitym właścicielom). Wzywanie sędziów aby kierowali się nie prawem, ale racją stanu, jest w istocie wezwaniem do łamania prawa.

            Przez wypowiedzi najważniejszych osób w państwie (w tym prezydenta i premiera Kaczyńskich) w opinii publicznej powstaje obraz sędziów jako nastawionej na obronę własnych interesów korporacji, mającej olbrzymią władzę, pozbawionej poczucia odpowiedzialności i działającej wbrew interesom narodowym i odczuciom społecznymi.

            Wszystko to budzi niepokój zwłaszcza, że działania Ministra Sprawiedliwości wobec podporządkowanej mu prokuratury wskazują na to, że nie jest tolerowana jakakolwiek krytyka, a osoby ją uprawiające podlegają, podobnie jak osoby niespełniające określonych oczekiwań, ostrym represjom.

            Wszystkie przedstawione powyżej fakty budzą poważny niepokój środowiska sędziowskiego i obawy co do zagrożenia niezależności sądów i niezawisłości sędziów.